Harajuku, Shibuya

Mam problem ze spaniem. Pierwszego dnia obudziłam się o 5 rano, drugiego spałam jak zabita do 11:00, dzisiaj znowu otworzyłam oczy o 4:30… Może mój sen wkrótce się wyrówna, bo to bardzo dziwne, tak spać i nie spać!

Co ciekawe, od naszego przyjazdu nie było jeszcze (na szczęście!) mocniejszego trzęsienia ziemi, ale ponieważ całe Tokio jest dosłownie podścielone pajęczą siecią podziemnej komunikacji a pociągi i metro jeżdżą cały czas tam i z powrotem, to ziemia bez ustanku leciutko się buja, a mój błędnik cały czas to odbiera i czuję się jak na lekkim rauszu!… *^0^*

Kolejny dzień i tym razem pojechaliśmy do dzielnicy Shibuya, żeby zobaczyć, co tam się po trzech latach zmieniło. Oczywiście zaczęliśmy od śniadania kupionego po drodze w konbini, którego Wam nie pokażę, bo rzuciliśmy się na nie jak wygłodniałe harpie i zapomniałam zrobić zdjęcie….. W każdym razie połknęliśmy je siedząc na murku przed budynkiem korporacji Kirin i potruchtaliśmy na stację Kanda.

Wycieczkę rozpoczęliśmy od dzielnicy Harajuku, z której wychodzi się wprost na Takeshita Dori, ulicę-mekkę japońskich nastolatków.

073

Tu wypada się powłóczyć, kupić jakieś bzdety i gadżety w jednym z wielu sklepów z ciuchami, biżuterią, dodatkami (wszystko dość tanie i dość tandetnej jakości), zjeść naleśnika od Marion Crepe. Niestety musimy przyznać, że japońska ulica nas w tym roku rozczarowuje… Pal licho te włóczkowe czapki w 30-sto stopniowym upale, ale poprzednio była to mieszanka niesamowicie kolorowa i interesująca, teraz widzimy, że zniknęło większość żywych kolorów, dziewczyny ubierają się w pastele, biel i paski, nie noszą tylu torebeczek i akcesoriów, wszystko się standaryzuje i wycisza, ujednolica. Zresztą sami popatrzcie!

072

071

070

069

To ja dzisiaj wprowadzałam na tokijską ulicę trochę żywego koloru, chociaż jak patrzę na zdjęcia, to chyba byłam dość zaspana… I zdecydowanie muszę przestać się garbić! *^-^*~~~

078

Mąż też zaspany. *^-^*~~~ Wciąż się aklimatyzujemy i na razie walczymy z przeziębieniem.

079

Na Takeshita Dori znajduje się też sklep stujenowy Daiso, w którym zaopatrzyliśmy się m.in. w porządne duże kubasy do herbaty (w hotelu mamy naparstki do zielonej herbaty, ale czarną lubię sobie zaparzyć w wiaderku *^v^*), wafle ryżowe senbei, klamrę do włosów i wachlarz. W sklepie stujenowym wszystko kosztuje sto jenów (108 jenów, z 8% podatkiem). *^v^*

087

Żwawym krokiem przeszliśmy Takeshita Dori do naszego pierwszego celu dzisiejszej wycieczki – budynku Tokyu Plaza. Jest to centrum handlowe z ciekawą bramą wejściową zbudowaną z luster, a na dachu znajduje się bar, Starbucks i piękny zaciszny ogród! *^o^*

074

077

076

075

Mąż cały dzień żonglował dwoma obiektywami przy aparacie i wyszukiwał dalekie obiekty do fotografowania! *^v^* Tutaj na tarasie z boku budynku Tokyu Plaza, ale zaraz potem przeszliśmy na dach do ogrodu.

065

090

089

088

I już sam ogród – Las Omohara, rosną w nim całkiem spore drzewa i krzewy, zraszacze pracują cały czas co było bardzo przyjemne podczas parnego dnia. Wszędzie stoją ławeczki, ceramiczne stołki lub wiklinowe pufy i nawet są miejsca o względnej prywatności.

085

084

083

081

080

Proszę znaleźć wszystkie Jonki na tym zdjęciu! *^v^* (kliknij żeby powiększyć)

082

Relaks wśród drzew jesionu i miniaturowego klona, i przekąski.

086

Z dachu mamy widok na panoramę dzielnicy Shibuya i okolic (po prawej budynek Shibuya Hikarie).

093

092

091

Po relaksie wśród drzew przeszliśmy się ulicą Omotesando, główną ulicą prowadzącą od parku Yoyogi na Harajuku do dzielnicy Shibuya. Na tej ulicy znajdziemy sklepy super luksusowych marek ubrań i dodatków. I dalej skierowaliśmy się do następnego celu naszej wycieczki – budynku Shibuya Hikarie.

096

095

094

Po drodze napotkaliśmy Citibank i mąż poczuł się jak w domu!… To znaczy, jak w pracy… *^w^*

098

Shibuya Hikarie to nowiutki dodatek w dzielnicy Shibuya (z 2012 roku), ogromny wieżowiec mieszczący 200 sklepów, restauracje, teatr, sale wystawowe i biura na trzech piętrach pod ziemią i 40-stu ponad nią. Jest częścią zespołu budynków, które powstaną do 2027 ponad i w okolicy stacji kolejowej Shibuya. Tu widać miejsce, w którym staną nowe budynki:

101

100

099

Tak się buduje drogi w mieście, panowie budowniczowie!

102

I kilka zdjęć z okolic naszego hotelu, banki, giełda towarowa, luksusowe sklepy, szerokie ulice.

068

067

066

Na obiad poszliśmy do sieciówki Sukiya, serwującej podobne dania do Yoshinoya. W zasadzie rozumiem ludzi, którzy mieszkając w Tokio zbyt często nie gotują, poniższe danie było pyszne, komplementarne (ryż, mięso, warzywa, tofu, glony, zupa miso), gorące (dostałam je na stół w minutę po złożeniu zamówienia) i kosztowało niecałe 15 zł (dla Japończyka około 5 zł, ale nawet dla mnie te 15 zł za sycącą obiad to nie jest majątek! *^v^*).

103

097

I na koniec nasza kolacja jedzona wieczorem już w pokoju, kupiona w konbini – zimny makaron (soba i somen), sos do maczania makaronu i smażone krążki kalmara. Kupne masowo przygotowywane jedzenie i jednocześnie przepyszne! (Robert mówi, że to był najlepszy kalmar jakiego kiedykolwiek jadł!) *^v^*

104

Advertisements

6 thoughts on “Harajuku, Shibuya

    • Ja tu ciągle jem, chyba muszę przystopować, bo jak stoję w sklepie przed lodówkami z jedzeniem, to zawsze kupuję za dużo…. *^v^*

  1. 3 Jonki w jednym :3 uwielbiam te Twoje Fumo-turystyczne zdjęcia ^v^
    Kurcze, jeszcze trochę poczytam tych wpisów i sama pójdę zapolować na senbeie na miasto, mimo że zapewne będą rażąco droższe, ale już wiem gdzie ich szukać ^v^

  2. Też zauważyłam, że główne kolory na ulicach Tokio to jednak są pastele. Choć w niedzielę na Takeshita Dori było bardziej kolorowo. Najbardziej mnie rozbawiło jak przymierzałam spódnicę (mój rozmiar 38), która była dla mnie ciasna a na metce miała coś w stylu 2XXL xDD Ale za to kupiłam inną o rozmiarze L xD

    • No tak, w niedzielę więcej młodzieży wychodzi na miasto, w poniedziałek byli w szkołach. *^v^*
      Ja kupiłam tu buty (zeszłym razem)! Z moją stopą 40! Ale znalazłam takie tylko w Crocsie… ^^

Comments are closed.