Nihonbashi

Kolejny dzień, oczy otwieram o 3:30… Trudno, najwyżej dośpię w dzień, na dzisiaj mamy w planach wyhamowanie, czyli śniadanie, poczta, zrobienie prania, nadrobienie wpisów na bloga, spacery po najbliższej okolicy. Niebo było dzisiaj bardzo zachmurzone i mżyło, ale wciąż było prawie 30 stopni.

125

Zaczęliśmy od poczty, bo miałam do wysłania dużą paczkę dla mojej japońskiej koleżanki Hiroko i nie chciałam z nią spacerować. Wszystko przebiegło bez żadnych problemów i do wymiany zdań po japońsku z obsługą hotelu i barów z jedzeniem mogę dołączyć rozmowę na poczcie! *^o^*

107

Ponieważ nie chcieliśmy się dzisiaj wybierać na dalsze zwiedzanie, kupiliśmy śniadanie w konbini i poszliśmy zjeść je w parku Hamacho. W drodze do parku przy wejściu do stacji metra minęliśmy punkt położony tylko 1,5 m nad poziomem morza!

113

112

111

Park Hamacho przylega do brzegu rzeki Sumida i wzdłuż brzegu rzeki wije się ścieżka spacerowa, natomiast na tarasie widokowym ponad tą ścieżką znaleźliśmy stoły i ławki, i tam rozbiliśmy obóz śniadaniowy. Towarzyszył nam wróbel, który mi niemalże jadł z rąk ryż i kawałki chleba! *^o^*

110

105

106

127

Nadrzeczne widoki. Tak się buduje drogi w mieście!

126

121

Po śniadaniu spacerkiem klucząc po okolicy wróciliśmy do hotelu. Po drodze odwiedziliśmy czasowo przeniesioną o jedną przecznicę świątynię Suitengu. *^v^*

123

124

Jeszcze garść zdjęć z naszej okolicy, jak widać jest to mieszanka starego i nowego, jak całe Tokio.

120

119

118

117

116

114

115

108

Reszta dnia była mniej ekscytująca – wróciliśmy do hotelu, zrobiliśmy pranie (na godzinę zgubiłam skarpetkę ale potem odnalazła się, leżała obok pralki i gadała z inną pojedynczą skarpetką zgubioną z czyjegoś następującego po naszym praniu! *^-^*), po południu wyszliśmy na obiad do pobliskiej Yoshinoi – gyudon, zupa miso i kimchi, która tutaj jest po prostu słodka, dziwne…… Robert zamówił coś innego z wieprzowiną, niestety aparat zupełnie nie złapał mi ostrości na jego daniu, ale mówi, że nic nie szkodzi, bo nie było wybitne…

122

Nikt nie spodziewał się, że ten dzień zakończy się niespodzianką, a gdy wróciliśmy do hotelu po obiedzie, pan na recepcji wręczył mi pudło – przesyłkę z kwiaciarni!… Okazało się, że moja japońska koleżanka Hiroko przesłała nam kwiaty na powitanie nas w Japonii! *^O^* Niestety Hiroko mieszka w Narze i się nie spotkamy, ale następny wyjazd do Japonii planujemy już bardziej “obwoźny”, z odwiedzeniem kilku innych miast poza Tokio, i wtedy na pewno wpiszemy Narę na listę miejsc do odwiedzenia. *^v^*

128

I na koniec kolacja Roberta, sałatka z makaronem z konbini, do własnoręcznego połączenia składników, co zostało pokazane na zdjęciach. Tu nawet głupie sałatki produkcji masowej są pyszne! *^v^*

129

Jutro mamy w planach spotkać się z naszą polską koleżanką, która mieszka w Japonii od kilku lat i ma japońskiego męża i synka, więc prawdopodobnie jest już całkiem zjaponizowana! *^o^*

109

Advertisements

2 thoughts on “Nihonbashi

    • Był niesamowicie towarzyski, pewnie często dostają mu się kąski z pudełek lunchowych, bo w okolicy są biura i dużo salarymanów wyszło w tym czasie do parku. ^^

Comments are closed.