Poniedziałek? No to Osaka!

W poniedziałkowy poranek pożegnaliśmy Hiroszimę. Specjalnie dla Wojtka, który jest motorniczym warszawskich tramwajów pojechaliśmy na stację tramwajem! *^v^*

Tam najpierw zakupiliśmy prowiant na drogę – czekoladki Lindt!.. *^o^* A potem wsiedliśmy do pociągu do Osaki o pomknęliśmy na zwiedzanie tamtejszego akwarium.

Żeby nie było nudno, najpierw dotarliśmy na przystań promu Tempozan, który łączy brzegi Sakurajima i Tempozan, i za darmo w trzy minuty przepłynęliśmy przez wodę na stronę przeciwną niż park rozrywki Universal Studios.

Dzięki czemu zaoszczędziliśmy trochę JPY (bo na Sakurajimę można dojechać JRem a podróżujemy przecież z JR Passami) oraz zupełnie przypadkowo przejechaliśmy koło parku rozrywki Universal Studios. W Osace planowaliśmy spędzić jeden dzień i wybór padł na zwiedzanie akwarium ale ten park jest wart odwiedzenia szczególnie gdy ktoś jest fanem Harry’ego Pottera. Nawet pociąg którym jechaliśmy był cały HarryPotterowy! I wszyscy wysiedli stację wcześniej oczywiście bo szli właśnie tam. Następnym razem.

Ale! Pociąg jechał jeszcze tylko stację dalej, i jak się okazało owa stacja jest dokładnie na tyłach parku, przy wejściu dla obsługi. I jak raz idealnie trafiliśmy na moment kiedy z parku wyszła grupka osób które zakończyły właśnie swoją zmianę. Mogliśmy zobaczyć czarodziei i księżniczki jak po pracy, w cywilu (choć z częściowym makijażem u niektórych) rowerami ruszają do domów. Płynęli z nami promem! Głupio było strzelać im aparatem w twarz ale na filmie trochę widać…

Akwarium w Osace jest nieco inaczej zorganizowane niż te, w których byliśmy do tej pory – zaczynamy zwiedzanie od ósmego piętra a ogromne zbiorniki z rybami (16, w tym jeden zawierający największy gatunek ryb – rekina wielorybiego, oraz dziwaczne samogłowy) zajmują miejsce przez całą wysokość budynku, tak więc idąc od góry można podziwiać najpierw górną warstwę “nabrzeża” i mieszkające tam zwierzęta, np.: wydry, pingwiny albo kapibarę! ^^*~~ A im niżej, tym więcej podwodnych stworzeń i ryb. Bardzo sprytny układ a przy okazji ryby i foki mają dużo miejsca.

Po wizycie w akwarium zjedliśmy na szybko obiad w pobliskim centrum handlowym, ale nawet go Wam nie będę pokazywać, bo szkoda zachodu… Drugi raz jedliśmy w takim miejscu (food court w centrum handlowym) i drugi raz to była porażka, jedzenie było takie sobie…

Za to na deser kupiliśmy sobie po kulce lodów z Baskin Robins, ja “dziecięcą” a Robert w rozmiarze “king”!… *^V^*

Baskin Robins to mówią gaijini! Tu się mówi “seruchi-wan” bo w logo Baskin Robins jest schowane 31 i jakoś tak się przyjęło!

Tego wieczora już tylko przejechaliśmy autobusem spod akwarium do hotelu (APA i najmniejszy semi-double świata…), zjedliśmy szybką kolację z konbini, ja padłam zmęczona w pokoju a reszta wycieczki poszła zażyć piwka nad rzeką a następnie kąpieli w hotelowym sento. Już na tym etapie wiedzieliśmy, że za dużo upchnęliśmy w ten tydzień wyjazdu, jeden nocleg to za mało, żeby cokolwiek sensownego zobaczyć, trzeba było odpuścić Hiroszimę i zostać na dwie noce w Osace, na pewno do niej jeszcze kiedyś wrócimy!

Tak naprawdę nie jest to bowiem wpis z Osaki tylko z akwarium w Osace a wygląda na to, że Osaka ma do zaoferowania znacznie, znacznie więcej. W nocy na pewno wygląda pięknie i inaczej niż Tokio choć równie wielkomiejsko. Trzeba tu wrócić, nie ma co!

2 thoughts on “Poniedziałek? No to Osaka!

  1. hehe, też byliśmy w Akwarium, a US zostawiliśmy sobie na kiedy indziej. btw. Japończycy są przewybitnie zaskoczeni że w innych krajach mówi się BB a nie 31 ^v^ a i jeszcze inside knowledge: w Osace mówi się Makudo, a w Tokio Makku (na McDonalds) :>

    • Do McDonalds w ogóle nie chodzimy, więc akurat ta wiedza nam się nie przyda. ^^*~~ Ale z 31 to wiemy, Eri była zaskoczona nazwą BR, naturalne dla niej było 31, zresztą to jest pierwsze co się rzuca w oczy, jak się patrzy na logo, więc nic dziwnego. *^v^*

Comments are closed.