Park Ueno

Echa komentarzy:

Karolko, tak, sklepów z mangami i anime jest tu mnóstwo, w normalnych księgarniach mangi zajmują po kilka wielopiętrowych regałów, a są jeszcze sklepy z używanymi mangami (oraz anime i figurkami – to jest ogromny przemysł w Japonii) i tam też są dłuuugie regały zastawione mangą. Mangi znajdziesz wszędzie – w kioskach, leżą do czytania w pralniach samoobsługowych, widziałam w pociągu pana businessmana, który czytał grubą mangę, są wrzechobecne. A ruch odbywa się po lewej stronie, inaczej jak u nas, i trzeba o tym pamiętać, kiedy idzie się po ulicy albo stoi na schodach ruchomych, bo lewostronny ruch obowiązuje także pieszych. *^v^*

Aneczko, a jak ja tutaj kupię ocet ziołowy?… *^v^* Nawet zwykłego nie rozpoznam, trudno, będę się puszyć przez miesiąc. ^^ Zdjęcia gotyckich nastolatek powinny być w niedzielę, bo jedziemy na Harajuku, gdzie właśnie w niedziele japońska młodzież zbiera się na deptaku w strojach.

Zulko, tu są nawet specjalni panowie w białych rękawiczkach, którzy w godzinach szczytu dopychają ludzi do zatłoczonych wagonów metra, żeby się drzwi zamknęły. *^v^* Natomiast co do kultury, to tutaj każdy sprzedawca, kelner czy ktokolwiek obsługujący jest zawsze uprzejmy, uśmiechnięty i bardzo pomocny, nie ma mowy o naburmuszonej pani za ladą. ^^ A uśmiechnięty sprzedawca wywołuje uśmiech u klienta, niezależnie od tego, w jak złym nastroju byłby ten drugi, więc moim zdaniem to jest bardzo dobry system.

Za to wracając do wystylizowanych młodych ludzi, to doszliśmy do następującego wniosku: Japończyk ma bardzo mało czasu, żeby sobie zaszaleć, również wyglądem. Kiedy jest uczniem, to 90% czasu spędza ubrany w mundurek szkolny, po zakończeniu edukacji zaczyna pracę i wtedy 90% czasu spędza ubrany w czarny garnitur lub garsonkę, a Japonka po zamążpójściu i urodzeniu dziecka przeważnie zaczyna nosić proste wygodne ubrania w stonowanych kolorach. Więc młodzież japońska wykorzystuje każdą chwilę wolną od mundurka lub garnituru (wieczory, dni wolne, weekendy) na ekstrawaganckie szaleństwo ubraniowe i fryzurowe, dopieszczając każdy szczegół i niejako nadrabiając czas, którego niedługo im zabraknie. Dzięki temu ulica jest kolorowa, niezależnie od tego, że większość z nich jest np.: gruba lub z krzywymi nogami (bardzo częste u Japonek), tutaj wygląd jest indywidualną sprawą każdego człowieka i nikt nie komentuje krytycznie ubioru innej osoby, co jest moim zdaniem cudowne, bo każdy może się ubierać tak, jak chce, przecież nikomu tym krzywdy nie robi.

Agnieszko M., niestety nie wszystkie Japonki są piękne. To widać na ulicy, jest trochę Japonek otyłych, miewają bardzo krzywe krótkie nogi i duże głowy, a buzie jak na całym świecie – niektóre ładne, niektóre mniej… Za to wcale się nie przejmują i starają się być ładnie i modnie ubrane, co im się chwali. Zdarzają się oczywiście prawdziwe piękności, idealnie “zrobione”. Co do mężczyzn, to generalnie japońskie społeczeństwo jest tak uwarunkowane, że każdy zajmuje się samym sobą i jak najmniej ingeruje w życie innych osób dookoła niego, tak więc na ulicy czy w pociągu każdy ma spuszczony wzrok, stara się nie potrącać innych ludzi, poza tym odnoszę wrażenie, że Japończyk jest zawsze w biegu, więc na szybko przemyka obok nas, zajęty swoimi myślami (albo ze wzrokiem wbitym w telefon komórkowy). Mężczyźni sprzedawcy są zawsze mili i pomocni, ale to wynika z zawodu sprzedawcy, pisałam o tym wyżej.

Czekam na dalsze pytania, postaram się odpowiadać w miarę mojej wiedzy.

***

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy od wycieczki na punkt widokowy na 45 piętrze budynku Merostwa Tokio, skąd rozciąga się widok na panoramę całego miasta (które nigdzie się nie kończy…) i górę Fuji w bardzo pogodne dni (dzisiaj nie był ten bardzo pogodny, niestety).

A potem pojechaliśmy do Ueno, które jest nieco starszą dzielnicą Tokio, zarówno pod względem budownictwa jak i wieku mieszkańców (nie jest to tak modne miejsce jak Shibuya czy Harajuku ~^^~).

Najpierw przeszliśmy przez bazar w poszukiwaniu przekąski obiadowej.

Oczywiście na sprzedaż były nie tylko egzotycznie wyglądające owoce morza, ale też (podobno) podróbki ubrań, toreb, kosmetyków. ~^^~ Najpierw znaleźliśmy owoce na patyku, pyszno chociaż nie najtańsze (owoce w Japonii są generalnie bardzo drogie).

Udało nam się w końcu trafić do knajpki z kolejną tradycyjną potrawą japońską – tempurą. Tempura, to kawałki warzyw i ryb/owoców morza, zanurzone w cieście naleśnikowym i panko (coś na podobieństwo grubej bułki tartej) i smażone zanurzeniowo. Tu podawano ją na misce pełnej ryżu, z marynowanym na słono ogórkiem i miseczką zupy miso (z malutkimi małżami). Na wejście każdy klient dostaje czarkę zielonej herbaty, której może dostać dolewki, jeśli zechce.

Dalej też będzie o jedzeniu. *^v^* Dalej poszliśmy do parku Ueno, który jest wielkim parkiem miejskim z trzema muzeami (Narodowym, Nauki, Sztuki Zachodniej), salą koncertową, stawem, zoo. Akurat trafiliśmy na festiwal jedzenia i można było spróbować próbek różnych rzeczy (testowaliśmy np.: sake i wino śliwkowe ~^^~) i kupić mnóstwo taniego pysznego jedzonka, np.: kalmary i przegrzebki na patyku.

Albo rybki z grilla (tych nie próbowaliśmy).

Albo słodkie ciasteczka mochi, czyli z ciasta z ziaren ryżu (są bardzo miękkie), tradycyjne okrągłe z pastą z fasoli

lub w kształcie różowej rybki ze słodkim nadzieniem w kolorze wściekłej zieleni. ~^^~

Żeby nie było, że tylko ciągle jemy, poszliśmy obejrzeć świątynię, która okazała się być … w remoncie. Na przodzie zawieszono płachtę z malowidłem, jak będzie ona wyglądała po odmalowaniu.

A obok powieszono bardzo grzeczną tabliczkę z kłaniającym się panem, na której było prawdopodobnie napisane, że uprasza się o wybaczenie szaconych zwiedzających, że świątynia jest w remoncie. ~^^~

Po tym całym objadaniu się i opijaniu poszłam na siku, a tam… toaleta w stylu japońskim! Czyli taka, nad którą trzeba kucnąć. Zostałam zaskoczona, ale generalnie jest to nawet całkiem wygodne. ^^

W parku Ueno były też koty, taki siedział sobie przy stawie, po którym można było popływać rowerem wodnym lub kajakiem (my wybraliśmy różowego łabędzia ~^^~). {Żeby nie było, że pokazuję tylko koty a dyskryminuję psy – tutaj jest bardzo mało psów, a jeśli już ktoś go ma, to jest to malutki piesek dotorebkowy. Wynika to prawdopodobnie z małego rozmiaru mieszkań i braku trawników do wyprowadzania piesków.}

Na koniec zapraszam na spacer po wieczornym Shinjuku, a ja już idę spać, żeby jutro wyruszyć na Harajuku zapolować na gotyckie lolitki i yamamby w ich przebraniach. *^v^*

Advertisements

4 thoughts on “Park Ueno

  1. Zagladam od pewnego czasu do Gromadnika i z duza ciekawoscia czytam blog turystyczny. Jestescie genialnie przygotowani do tej wycieczki. Zazdroszcze bardzo… A wiesz , ze Tokjo zajmuje taki obszar jak odległosc miedzy Łodzia a Warszawa. Pozdrawiam.

  2. Zabawnie wygląda taka “plama zieleni” w szarej dżungli miejskiej :). A mam jeszcze takie pytanie: czy dużo jest tam jedzenia, które nie jest związane z morzem? Czy osoba nie tolerująca owoców morza ma szansę się tam spokojnie odżywiać? Czy raczej musi iść na kompromisy, aby na przykład nie jeść przez cały pobyt tylko jednego typu dania?

  3. Japonki… nie zgadzam się. Masa, ale to masa Japonek jest śliczna, niezależnie od wieku. Kwestia gustu jak mniemam, chciałbym natomiast obalić stereotyp Japonki z krzywymi nogami i zębami. Nie taka jest prawda. 🙂

  4. Widok z Merostwa wspaniały.
    Powiem Ci że wpadłam po uszy i jestem oczarowana Japonią,widokiem ulicy i widokiem jedzenia(smaku pewnie nie poznam nigdy ) a od Twoich wpisów uzależniłam się jak nie wiem co.Pozdrawiam.

Comments are closed.